Wzorowi uczniowie

  Zainteresuj tematem więcej osób:


Strona 2 z 2

Rupert 18-07-18 9:08

I najważniejsze twierdzicie, że każdy w tej klasie został wzorowy poprzez kumoterstwo z wychowawczynią?!?!?!

Odpowiedz Cytuj
Dobry wojak Szwejk 09-08-18 14:42

Ludzie chyba to 500 plus wam wali na glowy

Odpowiedz Cytuj
Nikt 12-09-18 22:00

Zgadzam się ze Pani A. Zrobiła bardzo źle i tak będzie przez całą szkole, ci co w dupe władza będą mieli lepiej. To nie jest uczciwe po co się uczyć jak można się udzielić w szkole. Dziecko będzie miało dobrze nie wiadomo co by zrobiło i powiedziało a kawę z sąsiadka nie zabronia pić. No tak ale nie w takim przypadku jak ta sąsiadka jest nauczycielka mojego dziecka. Tak teraz to się odbywa, tutaj trzeba kuratora. Bo nie jeden przypadek już w naszej szkole, nie tylko w takiej sytuacji

Odpowiedz Cytuj
Uraźona matka 13-09-18 9:35

Masz problem to pisz o co Ci chodzi i nie nawijaj ciągle jakichś absurdów.
Wypij kawę z kim chcesz idź na spacer albo weź się do pracy.

Odpowiedz Cytuj
Obserwator 14-09-18 12:58

Tej szkole powinien przyglądnąć sie #kuratoroswiaty bo jeśli tak jest naprawdę to trzeba to zgłosić bo takie rzeczy nie powinny mieć miejsca...

Odpowiedz Cytuj
Gość 19-09-18 20:09

A ja Wam drodzy rodzice dam radę tę panią a - wychow.awczynie za bro.chę na taczkę i wywieźć na rynek , nauczyła by się kultury.. reporterów i do gazety.

Odpowiedz Cytuj
Gość 19-09-18 22:29

A może w taki sposób przemówić jej do rozumu !!!!!!

Fragment "Chłopów" (część czwarta - Lato) autorstwa Władysława Stanisława Reymonta

"I w jakiejś minucie cała wieś ruszyła do Dominikowej kieby ten wezbrany, szumiący potok, wiedła organiścina z wójtową, a za nimi przepychało się z rykiem całe rozjuszone stado.

Wdarli się do chałupy kiej burza, jaże zadygotały ściany, Dominikowa zastąpiła drogę, to ją stratowali, Jędrzych skoczył bronić i w oczymgnienie zrobili z nim to samo, wreszcie Mateusz chciał ich powstrzymać przed komorą i chociaż prał drągiem, chociaż bronił całą mocą, ale nie wyszło i Zdrowaś, już leżał kajś pod ścianą z rozbitym łbem i nieprzytomny.

Jagusia była zaparta w alkierzu, a kiej wyrwali drzwi, stała przytulona do ściany i nie broniła się, nie wydała nawet głosu, blada była kiej trup, a w oczach szeroko rozwartych gorzało ponure płomię grozy i śmierci.

Sto rąk wyciągnęło się po nią, sto rąk głodnymi, chciwymi pazurami chyciło ją ze wszystkich stron, wyrwało niby kierz płytko wrośnięty w ziemię i powlekło w opłotki.

— Związać ją, wyrwie się jeszcze i ucieknie — rozrządziła wójtowa.

Na drodze stał już gotowy wóz, nałożony świńskim nawozem po wręby desek i zaprzężony we dwie czarne krowy, rzucili ją na gnój związaną niby barana i ruszyli wśród piekielnego zamętu; urągliwe wyzwiska, śmiechy i przekleństwa posypały się na nią kiej grad po stokroć zabijający.

Ale przed kościołem cały pochód przystanął.

— Trza ją zewlec do naga i pod kruchtą wysiec rózgami! — krzyknęła Kozłowa.

— Zawdy takie bili pod kościołem! Do pierwszej krwi, bierzta ją! — wrzeszczały.

Na szczęście, brama smętarza była zawarta, zaś we furtce stojał Jambroż z proboszczowską strzelbą w ręku i skoro się wstrzymali, ryknął z całej piersi:

— Kto się poważy wejść na kościelne, zastrzelę, jak mi Bóg miły. Ubiję jak psa — groził i tak jakoś strasznie patrzał gotując broń jakby do strzału, że poniechawszy zamiaru ruszyli dalej na topolową.

Zaczęli nawet pośpieszać, gdyż burza mogła wybuchnąć leda chwila, niebo posępniało coraz barzej, wiater bił w topole, jaże się pokładały, kurzawa zrywała się spod nóg zasypując oczy i stronami hurkotały grzmoty.

— Poganiaj, Pietrek, prędzej — przynaglali rozglądając się niespokojnie po niebie, przycichli jakoś, szli bezładnie bokami drogi, bo środkiem był srogi piasek, że tylko niekiedy co tam któraś zawziętsza dopadłszy wozu ulżyła se pokrzykując zajadle:

— Ty świnio! ty tłumoku! A do sołdatów, łajdusie zapowietrzony!

— Używałaś, to nażrej się teraz wstydu, posmakuj zgryzoty! — darły się nad nią.

Pietrek, parobek Borynów, któren powoził, bo żaden drugi nie chciał, szedł przy wozie, smagał krowy, a skoro jeno upatrzył porę, szeptał do niej litośnie:

— Już niedaleczko… pomsty za taką krzywdę… ścierpcie ino…

Zaś Jagusia w postronkach, na gnoju, zbita do krwi, w porwanym odzieniu, pohańbiona na wieki, skrzywdzona ponad człowiecze wyrozumienie i nieszczęsna ponad wszystko, leżała jakby już nie słysząc ni czując, co się dzieje dokoła, tylko żywe łzy nieustanną strugą ciekły po jej twarzy posiniaczonej, a niekiedy wzniesła się pierś niby w tym krzyku skamieniałym.

— Prędzej, Pietrek! prędzej! — wołali coraz częściej, rosła w nich bowiem niecierpliwość, jakby opamiętanie, że już prawie w dyrdy dosięgli granicznych kopców pod samym lasem.

Podnieśli deski woza i wraz z gnojem jak to ścierwo obmierzłe rzucili, jaże ziemia pod nią jęknęła, padła wznak i nawet się nie poruszyła.

Dopadła jej wójtowa i kopnąwszy nogą zawrzeszczała:

— A wrócisz do wsi, to cię zaszczujemy psami! — podniesła jakąś grudę czy kamień i grzmotnęła w nią z całej siły — za krzywdę moich dzieci!

— Za wstyd całej wsi! — biła ją druga.

— Byś sczezła na wieki!

— By cię święta ziemia wyrzuciła!

— Byś zdechła z głodu i pragnienia!

Biły w nią głosy, grudy ziemi, kamienie i przygarście piachu, a ona leżała kiej kłoda, zapatrzona jeno w rozkolebane nad sobą drzewa.

Spochmurniało nagle na świecie, zaczął padać deszcz gruby i rzęsisty." Odpowiedz Cytuj Udostępnij
Antek 19-09-18 21:32

Odpowiedz Cytuj



Wróć do tematów

Adres tej witryny: https://stawiszyn.istrefa.com

istrefa gmina Stawiszyn | istrefa powiat kaliski | istrefa wielkopolskie | istrefa Polska

Stawiszyn - miasto, gmina miejsko-wiejska, powiat kaliski, województwo wielkopolskie - portal lokalny
Kod pocztowy: 62-820


Info

  • Strona nie wymaga rejestracji ani logowania.
  • Każda nowa wypowiedź jest anonsowana na stronie głównej.

Szukaj...


Zgłoś problem...

Zgłoś problem techniczny związany z działaniem portalu.

Zgłoś problem